Sat around the table
The candle lying low
There's people all around us
But they're leaving you alone
You're telling me a story
Some lover that you had
Go on tell me now, tell me now
I think I'll understand
Deszcz miał w sobie coś kojącego. Człowiek, idąc bez parasola, i tak po kilku minutach wyglądał żałośnie, a nie miał potrzeby tłumaczyć wszystkim - dlaczego. To nie łzy, to deszcz. To nie drżenie spowodowane rozpaczą i beznadzieją, to z zimna. Ta zmarszczka na czole to nie z zatroskania, ale z niezadowolenia zniszczoną fryzurą. I wreszcie: ta rozcięta warga to nie od uderzenia, a poślizgnięcia się i upadku. Jakie to proste. Anastazja poprawiła ciężką torbę spadającą z ramienia i zwolniła kroku. Ilia na pewno jej nie gonił. Ani żeby jej poprawić, ani żeby ją przeprosić. Po prostu mu na niej nie zależało, ale ona cały czas łudziła się, że jest inaczej. Do dzisiaj. Dziś miarka się przebrała i dziewczyna wiedziała, że nic nie uratuje tego związku. Jeśli w ogóle kiedykolwiek można to było nazwać związkiem.
Zamiast przesiąść się do kolejnego tramwaju, przeszła po prostu te pozostałe trzy przystanki, pozwalając, by deszcz zrobił z niej całkowite straszydło. Nie była pewna, jak zareaguje na jej widok ochroniarz strzeżonego osiedla, ale najwyraźniej rozpoznał w tej pożałowania godnej postaci dziewczynę, która jeszcze rok temu odwiedzała blok numer 5 przynajmniej raz w tygodniu. Uśmiechnęła się do niego w podzięce i ruszyła na drugie piętro. Bo w tej sytuacji miała śmiałość prosić o pomoc chyba tylko jedną osobę na całym świecie. Nacisnęła dzwonek przy drzwiach mieszkania numer 22 i czekała. Nacisnęła drugi raz. I trzeci. I jeszcze kilka. W końcu usłyszała kroki z głębi korytarza. Drzwi otworzyły się i stanął w nich wysoki mężczyzna z kilkudniowym zarostem.
- Dzień dobry.
- Eee... a gdzie jest Maksim?
It's the same old constellation
The stars up in the sky
But you know I've got the feeling
They're gonna look different
Tonight
__________
Generalnie wiedzieć musicie (lub nie musicie), że zaczęłam to pisać trzy lata temu po pewnych Mistrzostwach Europy. Także fabuła osadzona jest w 2017 roku, choć tak naprawdę nie ma to dużego znaczenia.
Nie robię sobie żadnych nadziei w związku z tą historią. O siatkówce napisałam do tej pory raptem dwa jednoparty, więc na bohatera moich czytelniczek raczej nie złapię ;) Jeśli ktoś lubi czytać różne moje pierdoły - zapraszam. Każde wyświetlenie, każdy komentarz będą dla mnie miłą niespodzianką.
I może już skończę, bo zaraz wyjdzie mi więcej posłowia, niż samego prologu ;)
Lubię filozoficzne fragmenty. I to o deszczu było idealne - krótkie acz dosadne i takie prawdziwe. Fajnie jest wmawiać sobie, że łzy nie istnieją. Deszcz to takie niewinne zło, nie? Popada dzień, drugi, trzeci... Ale w końcu przestanie, odpuści nam i będzie fajnie. Bez naszego wysiłku. A łzy znaczą, iż coś dzieje się od środka. I nad takim czymś trzeba popracować, poważanie. Takiej pracy to już specjalnie nie lubimy.
OdpowiedzUsuńDwa - uwielbiam rude bohaterki opowiadań. Jakoś zawsze wychodzą z nich genialne kreacje.
Trzy - przemoc w związku, nie? Jakiś rodzaj toksycznej relacji i próba ucieczki. Pytanie do kogo? Czy do byłego, z którym się rozstała dla tego damskiego boksera i dlatego przestała bywać na jego osiedlu? A może do brata albo przyjaciela z dzieciństwa? Cholera wie. Jedno jest pewne - zamiast niego pojawia się w drzwiach główny bohater (bo raczej Ilia to nie zdrobnienie od jego imienia - więc to nie ów pan od przemocy).
No nic. Cieszę się, że jesteś, inaugurujesz coś i pragniesz w tej blogosferze naszej trwać. Może nie powinnam się wypowiadać bo jak o piłce nożnej przynajmniej wiem cokolwiek (nie tylko kogo hotkować :P) to o siatkówce naprawdę nic i w kwestii hotkowania i zawodów, wyników oraz wszystkiego co w miarę poważne. Ale wiesz, że ja się zawsze muszę odezwać i tak :P
Całusów milion😊
Króciutki ten prolog, ale bardzo mi się spodobał. Ta część o deszczu z jednej strony taka przemyśleniowa a z drugiej pokazuje nam jednak jaką część historii. Osobiście mam nadzieję, że zdecydowanie zamkniętą. Przemoc w związku to coś, czym zdecydowanie się brzydzę. Chociaż, NIESTETY, jest tam dość znamienny kawałeczek. To jakby rozczarowanie, że on za nią nie biegnie i wytłumaczenie sobie tego w sposób, że mu nie zależy. To pokazuje, jak bardzo bohaterka jest już przesiąknięta tą sytuacją - bo przecież ludzie w normalnych relacjach nie myślą w ten sposób. Jak ktoś uderzył to znaczy, że coś z nim jest nie tak, a to że nie wybiega, żeby przeprosić to w najlepszym wypadku jest właśnie oznaka, że mu głupio, że rozumie swój błąd a nie dlatego, że mu nie zależy. Także w pewnym stopniu mamy pierwszy krok - bohaterka się wyrwała, powiedziała dość i idzie szukać pomocy, ale obawiam się, że przed nią jeszcze długa, naprawdę bardzo długa droga, żeby wyrwać się z tego, w czym się znalazła. Plus pytanie, czy on jej pozwoli tak łatwo się wyrwać. Takie typy zawsze mają dobrą gadane, umieją przekonać partnerkę, że się zmienili i już nigdy więcej nie podniosą ręki.
OdpowiedzUsuńNatomiast z tej strony przemyśleniowej też mnie urzekły te słowa o deszczu, choć jako osoba, która zwykle w deszczu pretekstu nie szuka, wole jak nie przemienia mnie w "straszydło".
No i na koniec mamy, jak mniemam pana Butko, który otwiera drzwi w mieszkaniu Maksima. Taka jestem mądra, że sobie zgooglałam, czy jest/był jakiś Maksim w drużynie Rosji (jak wiadomo, ja poza Wpierdolkiem to nie bardzo się tam w nich orientuję) a później jeszcze wróciłam do bohaterów i TADAMMMM! Obstawiam, że Anastazja poszła do brata, a otworzył jej jego kolega z drużyny :D
Cieszę się, że postanowiłaś się z nami podzielić tą historią. Podejrzewam, że będzie ciężka tak emocjonalnie, a ja bardzo takie lubię. Chociaż temat naprawdę wybrałaś taki, że może mi się nóż w kieszeni otwierać. Dlatego czekam na nowe rozdziały i na ten rollercoster emocji, które nam tu zaserwujesz bo jestem pewna, że tak będzie.
Trzymaj się Asiku i pisz nam dużo :D
Dotarłam i ja. Cieszę się, że postanowiłaś pisać o siatkówce. Co prawda od dawna nie czytam takich historii, ale uznałam, że tutaj zrobię wyjątek.
OdpowiedzUsuńPrzemoc w związku - temat bardzo na czasie podczas pandemii. Mięczak z tego typa i mam nadzieję, że facet dostanie to, na co zasłużył, a karma do niego wróci. Co do bohaterki. Nie wiem co się dziewczynie w tej głowie poprzestawiało, ale jak facet uderzył raz to uderzy kolejny, dlatego trzeba uciekać od niego jak najprędzej. No oby z czasem zmądrzała.
Więcej napiszę gdy dostanę kolejne rozdziały. Pozdrawiam cieplutko i życzę wesołych świąt oraz szczęśliwego nowego roku przy okazji. Trzymaj się Asik i pisz szybciutko kolejne części ��
Mistrzostwa Europy 2017 i finały w Krakowie z tamtym składem Rosji i najpiękniejszym na świecie meczem finałowym Rosja - Niemcy, gdzie ja byłam jedną z niewielu osób na trybunie prasowej która jawnie kibicowała Sbornej. Taaaaak. Jakie piękne czasy. Jeśli to z tego turnieju płynie inspiracja to czekam z utęsknieniem na jej rezultaty. Sasza to Sasza więc mnie akurat na bohatera złapałaś ;) Rude bohaterki mają w sobie coś takiego, co przyciąga. A ten fragment o deszczu jak już inne dziewczyny powiedziały faktycznie jest cholernie trafny. Jeśli to jest to co ja myślę i dobrze sądzę, że Nastia jest siostrą Maksa to mam nadzieję że jej byłemu panowie odpowiednio poprzestawiają twarz. Przemoc to nie jest rozwiązanie, ale ludzie którzy krzywdzą kobiety zwłaszcza w taki sposób zasługują na to, żeby za to odpowiednio zapłacić. Nie mogę się doczekać na ciąg dalszy i dziękuję za piękny prezent świąteczny 😍
OdpowiedzUsuń